Chleb z deszczem

Chleb z deszczem

Wojciechowski Piotr


Wydawnictwo: Volumen
Isbn: 9788364708596
Rok wydania: 2018

Chleb z deszczem

Oto wiersze. Pisałem je prawie całe życie. Niektóre opatrzone są pewną, albo przypuszczalną, datą powstania. Inne wypadły z czasu, nie wiem, kiedy przyszły, albo nie wydaje mi się to ważne. Ważna jest ta chwila, chwila, w której wiersz jest czytany. Wtedy wiersz żyje naprawdę. Piotr Wojciechowski Są rzeczy, którym próchno nigdy nie da rady, rdza nie gryzie i czerwie – nawet gdy czas mija. Warto ich szukać z wiecznie pustymi rękami I sztuczkami zdobywać Starych Mistrzów przyjaźń A Anioły i Moce będą wtedy z nami. Z wiersza Mistrzowie Góry, nawet nie Tatry, ale tylko Gorce, są dobrym miejscem do czytania Pana wierszy – bo siedzę tu bez polityki i bez zegarka. Telefon zepsuty. Szczególnie Przełęcz Studzionki, dokąd wspinam się ścieżką z Ochotnicy Górnej. Tutaj właśnie, na Studzionkach czytam dwa Pana wiersze ze współrozłożonych stron w połowie tomu – to jest Miejsce stałego zamieszkania i Do pierwszej krwi. Poruszona zarówno pytaniem zawartym w pierwszym, w jaki sposób i odpowiedzią w drugim, odnajduję między nimi swoją teraźniejszość – jakby na rozstaju dróg: «Pięknie potrafimy pisać o wszystkim co utraciliśmy Już nie pojmujemy że utraciliśmy dużo więcej» [] Mimo, że Tatry stały się bezpowrotne i już nie dla mnie, budzi się we mnie ufność – na przekór mijającemu czasowi. Coś podobnego czuję, stając twarzą w twarz z każdym poetyckim tekstem – z tajemnicą, w jaki sposób dalekie Góry. Bez względu na to z jaką jest związany kulturą – czy europejską, czy klasyczną chińską, czy japońską – czeka mnie radosne doświadczenie wspinaczki, schodzenia w doliny, na dno jaskiń, do korzeni słów, by znowu iść w górę i w pełnym świetle dojrzeć nieznany mi wcześniej horyzont. Więc wchodzę w głąb gór z ufnością, mimo lęku, żeby słuchać, rozumieć i uczyć się z Pana poezją rozmawiać. Agnieszka Żuławska-Umeda, z posłowia Słuchając uważnie Patroni medialni książki:
- TOPOS
- WYSPA
- Poeci
- fundacja duży format
- literaci wolny eter